Fama dreptała mu po piętach
Gucci Eau de Parfum |Perfumy Paco Rabanne |biuro rachunkowe

„Fama dreptała mu po piętach — tak to sobie przynajmniej tłumaczył — i nie tylko że krok w krok szła za nim, gdy ulicą Marszałkowską dążył był wiadomego dnia do Wieczorkiewicza, lecz i pobiegła naprzód, i zanim on się zjawił u zegarmistrza, zdążyła już szepnąć to i owo na ucho kapitanowi o bladych rękach pokrytych piegami. To — a także szukanie przez Leona dreszczy oraz jego „żyć niebezpiecznie" — tłumaczyło z kolei niezrozumiały skądinąd fakt, że do dokonania pewnej, hm, miłosnopolitycznej misji wybrano akurat jego.
Otóż owe szczęście u kobiet, które zazwyczaj przychodziły doń same (by zresztą, nie zaspokoiwszy swej ciekawości, a prze jeszcze bardziej dotknięte, wkrótce odejść), to szczęście wyrobiło w Wachickim swoistą pewność, że posiada w sobie rodzaj magnesu. Nie tyle erotycznej natury, co — śmiesznie powiedzieć — sportowej. Sportsmenką każda kobieta jest w duszy i jako taka nosi w tornistrze czy w plecaku przyszły medal olimpijski lub na swój sposób puchar zwycięski, który tuszy sobie zdobyć, jeżeli nie na międzynarodowych Igrzyskach Miłosnych, to przynajmniej na ogólnokrajowych. Otóż Wachickiemu mogło się zdawać, że jest ni to polskim Ewerestem, ni to... ni to poprzeczką znajdującą się na wysokości... metrów, ni, to trzema piruetami dokonanymi w powietrzu przy jeździe na lodzie. Swą kompletną niemal obojętnością zachęcał znajome panie do pobicia rekordu — do wspinaczki na jego (Wachickiego) szczyt, do przeskoczenia przez niego (Wachickiego), do wypróbowania na nim (na Wachickim) swych łyżew. Wystarczyło mu w towarzystwie krakowskich znajomych, dajmy na to przy stole u Hawełki, na chwilę ocknąć się z zadumy, z tego obcowania z okropnymi a pocią gającymi pejzażami itd., itd. — by przyłapać na sobie czyjeś podirytowane, zaborcze a trochę podmalowane oczy i by miła sąsiadka od razu nie przysiadła się bliżej.“(2)



Meble łazienkowe |producent okien |druk cyfrowy